Email :

Imię :

Wiek :

Kraj :

Zgadzam się z 

polityką prywatności
 



Jak kobiety walczą z kryzysem…

 

Jakiś czas temu Anthony Hagardy powiedział, że „kryzys wywołali mężczyźni i tak urządzili świat, że kobiety zamiast zajmować się wielkimi sprawami, tracą czas by im się podać”. Niby oczywiste stwierdzenie, ale aż mnie oszołomiło, bo prawda ta dotarła do mnie jakoś szczególnie głęboko. Karmią nas jakimiś bzdurami o gotowaniu, o dietach, o urodzie, o tym jak być idealną matką, żoną i kochanką, a my łykamy to wszystko zupełnie bezmyślnie, jak „młode pelikany”. Potem tracimy pół dnia w łazience i drugie pół dnia w kuchni, czy latając w popłochu ze ścierą.

Jak “walczymy z kryzysem”?
Rezygnujemy z niektórych zabiegów kosmetycznych, czy nowych ubrań, kupujemy tańszy krem czy jedzenie na promocji. Żenujące!!! A może tak lepiej nauczyć się biznesu i inwestowania? Zamiast kolejnej książki z przepisami kupić, coś o rozwoju osobistym, a wieczorem wyłączyć telewizję i iść na warsztaty?


Nie mówię, żeby wszystko nagle rzucać i wprowadzać chaos. Można wprowadzać zmiany powoli.
Np. gdy sprzątam lub gotuję słucham mp3 choćby z nagraniami Roberta Kiyosakiego. Gdy ćwiczę na steperku oglądam na DVD wykłady z konferencji Myśleć Jak Milionerzy. I co z tego, że patrzą na mnie jak na wariatkę? Przynajmniej wiem, że nie mam co liczyć na państwo i swoje życie muszę mieć w swoich rękach. I nie biadolę, że „po tylu latach lojalnej pracy w tej firmie oni tak po prostu mnie wyrzucili” albo, co bardziej dotyczy moich znajomych „skończyłam studia i nie mogę znaleźć pracy”. Wiem, że tak się może zdarzyć, a czy to jest sprawiedliwe czy nie – co to zmienia? i tak muszę sama zapewnić sobie dochód i do tego jeszcze tworzyć aktywa przynoszące dochód pasywny. Niestety jeśli ktoś chce być ignorantem i tkwić w starych, choć wygodnych schematach musi pogodzić się z pogorszeniem jakości życia…

Nie twierdze, że droga rozwoju osobistego jest łatwa i czasem przeklinam życie w świadomości – bo świadomość „wiem, że nie wiem” i „nie umiem tylu ważnych rzeczy” jest niezwykle frustrująca… Ale „problemy” to przecież wyzwania – jeśli życie rzuca w nas ziemią, otrzepmy się, uklepmy i wejdźmy wyżej.

Rozwijaj się i zajmij naprawdę ważnymi rzeczami. Gdy będziesz mądrą , świadomą kobietą, spodobasz mu się bardziej niż podając mu obiad z trzech dań. A jeśli nie… to sama siebie zapytaj kim jesteś, kim chcesz być i ile wart jest taki układ…

P.S. Oczywiście nie jestem jakąś maniaczką i czasem ćwicząc na steperku oglądam zwykłe filmy, ale to pociąga za sobą nieprzewidywane konsekwencje. Np. ostano oglądałam „Godziny” i nie do końca zrozumiałam film, a że wiem, że powstał na podstawie książki Virginii Woolf „Pani Dalloway” po prostu muszę przeczytać tą powieść, bo nie da mi spokoju. Właściwie takie przypadkowe inspiracje bywają genialne. Ostatnio przesłuchałam świetną książkę „Lala” Jacka Dehnela, a dowiedziałam się o niej zupełnie przypadkiem, czytając w poczekalni u lekarza wrześniowe „Zwierciadło”. Ogólnie, bycie kobietą jest zabawne, pisząc te słowa mam w tle otwarty PDF z fragmentem książki „Spisek bogatych” Roberta Kiyosakiego, ale jak tylko skończę pisać i czytać to lecę zrobić pranie, gotować obiad, podlewać kwiaty… 

Źródło: Maria Tarczyńska www.drogadosukcesu.pl Żyjesz tak jak inwestujesz w siebie.

Komentarze

Brak komentarzy
*Podpis:
Email:
Zawiadom mnie o nowych komentarzach na stronie
Ukryj email
*Tekst: